⏱️ 3 min czytania
Gdyby Stanisław Wokulski żył dzisiaj, być może zamiast zabiegać o względy Izabeli Łęckiej, próbowałby kupić wymarzone mieszkanie. I niewykluczone, że w obu przypadkach spotkałyby go podobne rozczarowania.
Brzmi absurdalnie? Niekoniecznie.
Bolesław Prus, pisząc Lalkę, raczej nie myślał o rynku nieruchomości. A jednak historia ambitnego kupca i arystokratki przywiązanej do prestiżu, pozorów i własnej pozycji zaskakująco dobrze pasuje do niektórych zjawisk we współczesnym budownictwie.
Piękna jak Izabela. Ale co kryje się za fasadą?
Efektowne wizualizacje, prestiżowe nazwy, „kameralne apartamenty” i „wyjątkowa przestrzeń do życia”.
Wszystko wygląda znakomicie. Przynajmniej do momentu, kiedy zaczniemy zadawać pytania.
Czy drzewa widoczne na wizualizacji rzeczywiście zostaną zachowane? Jak daleko będzie do okien sąsiada? Czy między budynkami znajdzie się miejsce na odpoczynek, czy jedynie na kolejne miejsca parkingowe?
Nie ma nic złego w pięknych opakowaniach. Problem pojawia się wtedy, gdy opakowanie staje się ważniejsze od zawartości.
Bo przecież nie kupujemy wizualizacji. Kupujemy miejsce, w którym będziemy żyć.
PUM, czyli trzy litery ważniejsze od drzewa?
W branży deweloperskiej PUM — powierzchnia użytkowa mieszkań — bywa jednym z najważniejszych parametrów inwestycji.
I trudno się temu dziwić. Deweloper jest przedsiębiorcą, który musi zarabiać.
Ale czy każda możliwość zwiększenia powierzchni sprzedażowej musi zostać wykorzystana?
Czy kilkudziesięcioletnie drzewo powinno ustąpić miejsca kolejnemu budynkowi? Czy każdy fragment działki trzeba zabudować? Czy kilka dodatkowych mieszkań zawsze jest więcej warte niż większy ogród, plac zabaw lub przestrzeń do odpoczynku?
Nie wszystko, co można zbudować, trzeba budować.
W Parklandzie staramy się kierować właśnie tą zasadą. Projektując osiedle Park Klonowy w Grabówce, postanowiliśmy zachować istniejący starodrzew, a mieszkańcom zapewnić tysiące metrów terenów zielonych, miejsca rekreacji i wypoczynku, mimo tego, że prawo nie wymaga od nas stworzenia takich przestrzeni.
Jednym z symboli osiedla stał się Dąb 314.
Czy można byłoby podejść do zagospodarowania tego terenu inaczej? Zapewne. Tylko po co?
Budynek powstaje w kilkanaście miesięcy. Na cień rozłożystego drzewa trzeba czekać kilkadziesiąt lat.
A może najważniejsze jest to, czego nie kupujemy na metry?
Metraż, liczba pokoi, wielkość ogrodu, cena za metr kwadratowy. To naturalne kryteria wyboru nieruchomości.
Ale o jakości życia często decyduje coś, czego nie znajdziemy w tabeli powierzchni.
Możliwość wypicia kawy pod drzewem. Bezpieczne miejsce do zabawy dla dzieci. Przestrzeń, w której można spotkać sąsiada, odpocząć albo po prostu pobyć na świeżym powietrzu.
Dobrze zaprojektowane części wspólne nie muszą być luksusem. Powinny być naturalnym elementem przemyślanej inwestycji.
Problem w tym, że trzeba o nich pomyśleć, zanim całą działkę zajmą budynki.
Nie bądź jak Wokulski. A może właśnie bądź?
Wokulski był człowiekiem inteligentnym, przedsiębiorczym i niezwykle ambitnym. A jednak, zabiegając o względy Izabeli, potrafił zapomnieć o własnej wartości.
Czy na rynku nieruchomości nie zdarza się czasem podobnie?
Klient kupuje wymarzony dom, angażuje oszczędności życia, a później musi zabiegać o informacje, dopominać się odpowiedzi, akceptować kolejne przesunięcia terminów i cierpliwie czekać na spełnienie obietnic.
Oczywiście nie każda budowa przebiega idealnie. Problemy się zdarzają. Ale szacunek do klienta, uczciwa komunikacja i odpowiedzialność nie powinny być czymś wyjątkowym.
Dlatego:
Nie bądź jak Wokulski.
Nie musisz wkupywać się w czyjeś łaski. Nie musisz bez końca zabiegać o uwagę dewelopera ani godzić się na niedotrzymane obietnice. To deweloper powinien zabiegać o Twoje zaufanie, nie odwrotnie.
Ale jednocześnie — bądź jak Wokulski.
Bądź inteligentny, wymagający i dalekowzroczny. Dostrzegaj potencjał, myśl o przyszłości i nie daj się zwieść samym pozorom.
Bo Wokulski był nie tylko nieszczęśliwie zakochanym romantykiem. Był także przedsiębiorcą, człowiekiem postępu i wizjonerem wyprzedzającym swoje czasy.
I właśnie takiego myślenia potrzebuje dziś rynek nieruchomości. Zarówno po stronie kupujących, jak i deweloperów.
Parkland — od niemal 20 lat budujemy tak, jak sami chcielibyśmy mieszkać.